No właśnie.
wtorek, 12 października 2010
Życie
"Kiedy byłem w podstawówce, kazano napisać kim będę gdy dorosnę. Napisałem więc, że będę 'Szczęśliwy'. Powiedzieli, że nie zrozumiałem o co chodziło w zadaniu. Ja odpowiedziałem, że nie zrozumieli o co chodzi w życiu"
poniedziałek, 11 października 2010
X Dzień Papieski
No i jesteśmy już wszyscy po jubileuszowym Dniu Papieskim. A oto kilka informacji, co, gdzie i jak:
Dla mnie zaczęło się już w piątek - po raz drugi byłem w grupie "medialnej", więc w piątek mieliśmy małe zgrupowanie i krótkie szkolenie jak mówić i zachowywać się w obliczu kamery. A od soboty rozpoczęła się praca. Zostałem oddelegowany do krótkiego wejścia antenowego "na żywo" z Zamku Królewskiego, podczas rozdania nagród TOTUS. Gala jak zawsze piękna, fajne w niej jest to, że , możemy wejść "na salony". Normalnie nie mogę sobie porozmawiać z abp. Nyczem czy Gocłowskim. A tu proszę.
W niedzielę wielki finał, czyli koncert. Dzięki wspaniałej pogodzie ludzie dopisali i były prawdziwe tłumy. Zabawa też wspaniała, atmosfera cudowna.
Bardzo fajnie było spędzić weekend na Starym Mieście i w okolicach Zamku Królewskiego. Mieszkaliśmy w małym, bardzo przyjemnym hostelu tuż przy Zamku, więc wszędzie mieliśmy blisko. A i odkryłem tam super uliczkę, która przypomina wieczorem coś na wzór takiej średniowiecznej czy renesansowej uliczki miejskiej. Cudo. Lubię takie klimaty.
A teraz wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Ściąłem włosy - to tak żeby was postraszyć :)
środa, 6 października 2010
Myśli niespokojne zataczają się po głowie...
Jak bardzo jestem wdzięczny Izie, dzięki której mogłem sobie dzisiaj przez chwilę porozmawiać z Mateuszem. Mateusz to przyjaciel z obozów w Sosnowym, na których jest uczestnikiem. Stałym bywalcem, można by rzec. Jak to dobrze jest usłyszeć czasami kogoś, kto zawsze jest szczęśliwy, zawsze z radością w głosie cię powita i powie, że do Biedronki ma daleko, więc Łazarz, nie mogę chodzić do Biedronki, a tam są dobre ciastka. Zachwycają mnie ludzie niepełnosprawni. Po każdym spotkaniu coraz bardziej. Cieszę się, że dzisiaj usłyszałem radosny głos Mateusza przez telefon. Bardzo. Było mi to potrzebne. Dzięki Iza!
Ze zniecierpliwieniem czekam na piątek. Właściwie to na jutro wieczór, bo jutro przyjedzie Kuba z Rzeszowa, a w piątek zacznie się już nasza misja medialna. Cieszę się, że znów zobaczę dawno nie widzianych przyjaciół.
A pogoda jest piękna, szkoda jej nie wykorzystać. Mam nadzieję, że jutro się uda.
Ciekawym doświadczeniem było spotkanie Komitetu Wyborczego Wspólnota i Dziękczynienie. Pierwszy raz wziąłem udział w czymś takim i nawet mi się spodobało. Fajnie zobaczyć jak wyglądają wybory od kuchni.
Co do reportażu - też było ciekawie, ale nie był to mój pierwszy raz przed kamerą, więc nie było to takie wielkie przeżycie. Widzę, że lepiej mi już wychodzi wypowiedzenie się przed kamerą, co jeszcze rok temu nie było takie wcale najłatwiejsze. Przemowy w Poniatówce, szkolenie medialne z Fundacji i występowanie przed kamerami rok temu podczas Dnia Papieskiego robią swoje.
p.s.: Tytuł postu również jest cytatem. Przypominam, że trzecim już, a jak na razie nikt mi nie powiedział z czego owe cytaty pochodzą. A podpowiem, że mają jedno źródło.
sobota, 2 października 2010
No i się dzisiaj porządnie...
piątek, 1 października 2010
Październik
"Zastrzeliłem się, październikiem w łeb..." - a jakże, nadszedł październik, koniec zabawy. Miałem się od października zacząć uczyć do matury. Zobaczymy jak to będzie. A cytat kolejny do rozwalenia:)
A ja już w domu, w Annopolu. Gwiazdy na niebie, koty na ziemi, pies gdzieś w krzakach. A koty rozbiegane, więcej ich, większe one i jakieś bardziej ruchliwe.
Stwierdzam definitywnie, że jestem szczęśliwym człowiekiem, który miewa problemy. A jakże. Szczęśliwy jestem, życie mam fajne, a problemy są i będą. Ale są też przecudni ludzie wokoło. Wokoło, naokoło i obok.
Nowy wymiar walki na stopy - walka na poduszki:) Gdzie my tą normalność zgubiliśmy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)